Uwierz w siebie

Wstań i jedź – o sile akceptacji

Opracowała
w dniu
17 czerwca 2020

Ile razy zdarza się, że mimo wielu powodów do uśmiechu, odnajdujesz taki, który wzbudzi Twoje niezadowolenie? Uważasz, że masz za mało, świat jest niesprawiedliwy, a Ty zastanawiasz się, dlaczego niekorzystne sytuacje spotykają właśnie Ciebie? Wszyscy mamy czasami swoje małe lub duże dramaty, jednak dobrze jest umieć sobie z nimi radzić, zamiast wciąż narzekać. Heraklit z Efezu dawno, dawno temu powiedział, że jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Łatwo mówić, ciężej zrobić :). Aczkolwiek, warto spróbować. Tytuł Wstań i jedź, nie jest przypadkowy. Dalej dowiesz się, dlaczego jest właśnie taki.  

W dzisiejszym wpisie opowiem Ci historię pewnego 32-letniego teraz mężczyzny, którego poznałam w 2013 roku. Byłam wtedy wspólnie z przyjaciółką i jej chłopakiem na kilkudniowym wyjeździe o tematyce rozwoju osobistego. Szkolenie było nad morzem, ciepłym latem w Sopocie. Mimo pięknej pogody i widoku plaży za ogromnymi oknami sali, gdzie odbywały się spotkania, wszyscy siedzieliśmy i słuchaliśmy, co mają nam do przekazania trenerzy. Taka była w nas chęć wiedzy :). (No dobra, raz czy dwa się zdarzyło, że byliśmy na plaży zamiast na szkoleniu 😉 ).

Spotkanie z Łukaszem…

Na to szkolenie pojechałam z nadzieją na uzyskanie odpowiedzi na kilka dręczących mnie pytań. Byłam wtedy nie do końca pewną siebie osobą, niedoceniającą siebie taką, jaką jestem. W czasie szkolenia uzyskałam niektóre odpowiedzi na zadawane sobie pytania, ale zrozumiałam, że do poznania jeszcze długa droga przede mną. A najważniejsze co mnie czeka to uwierzyć sobie samej, swojej duszy, nie dawać się zwodzić negatywnym myślom.

Już pod koniec całego cyklu szkoleniowego miało odbyć się spotkanie z jakimś mówcą motywacyjnym. Pomyślałam: no dobra, kolejny człowiek, który będzie opowiadał o tym, że mogę osiągnąć wszystko, czego chce przy odpowiednim nastawianiu i nakładzie pracy. Stwierdziłam: w zasadzie to, co mi szkodzi posłuchać. Może będzie coś nowego. 

Siedząc na jednym z krzeseł i rozmawiając z Asią (tą moją przyjaciółką, z którą przyjechałam), spostrzegłam, że na środek sali wjeżdża chłopak (wtedy 25- letni) na wózku inwalidzkim, wózek pcha jakaś dziewczyna (też około 25- letnia). Zaczęłam się zastanawiać czy to uczestnik szkolenia, którego wcześniej nie widziałam. Okazało się, że nie. To był właśnie zapowiadany wcześniej mówca motywacyjny. A nazywał się Łukasz Krasoń…

Kim jest Łukasz?

Sam przedstawia się jako mówca motywacyjny, przedsiębiorca, społecznik. Jest członkiem Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców. Ponadto, tworzy szczęśliwą rodzinę, posiada dziecko. 

Od 7 roku życia Łukasz jeździ na wózku inwalidzkim z powodu zaniku mięśni. Pomimo licznych trudności zdrowotnych i fizycznych ograniczeń zdał maturę, a później ukończył studia. W 2011 roku z ówczesną żoną przeprowadził się do Barcelony, by po roku wrócić z chęcią przemawiania do ludzi. 

Na jego stronie internetowej możemy przeczytać, że do tej pory przemawiał na jednej scenie z Brianem Tracy, Nickiem Vujiciciem, Mariuszem Szubą, Tomaszem Kammelem, Jurkiem Owsiakiem, Jackiem Walkiewiczem czy Kevinem Hoganem. Pokaźne grono znanych osobistości z Polski i świata. 

Dodatkowo, w 2013 roku razem z ówczesną żoną Gosią i przyjaciółmi zorganizował Ogólnopolski Konwój rowerowy Wstań i jedź. W jego trakcie odwiedzili 14 miast Polski, gdzie Łukasz przemawiał do ludzi. Trasa konwoju Wstań i jedź, wyznaczona przez organizatorów była długa, bo liczyła 2500 km. Przejechali ją w ciągu 44 dni. Obecnie, projekt Wstań i jedź, został zawieszony, jednak sama miara przedsięwzięcia oraz jego efekt daje do myślenia. Czy na pewno coś nas ogranicza? 

Przemówienia Łukasza

Myślą przewodnią pojawiającą się w przemówieniach Łukasza jest to, że nie musisz być idealny, żeby uzyskać to, czego w życiu pragniesz. A właściwie co to znaczy być idealnym? 

Jeśli tylko chcesz, możesz stworzyć szczęśliwy związek, możesz działać skutecznie, możesz być odpowiednio zmotywowany do działania, możesz być spełniony i szczęśliwy. To wszystko zależy tylko od Ciebie. 

Wspomina także o cechach w nas, które sami uznajemy za wady. Mówi, że jeżeli chcesz i potrafisz zmienić tę cechę, to zrób to. A jeżeli nie jesteś w stanie tego zrobić, uczyń z tej cechy swój atut. Łukasz mówi innym, że szkoda czasu na narzekanie. Równocześnie zdaje sobie sprawę ze swoich ograniczonych możliwości fizycznych oraz choroby, dlatego nawołuje innych do działania. Teraz, już!

Moje wrażenia ze spotkania

Gdy w 2013 roku patrzyłam na Łukasza i Gosię oraz słuchałam jego przemowy, zrobiło mi się trochę głupio. Nie mam innego słowa, tak właśnie się czułam. Ja, pełnosprawna osoba, normalnie chodząca, niemająca problemów ze zdrowiem narzekam na to, jaki to świat jest dla mnie zły…

A ten człowiek, który mógłby nie mieć ochoty do życia, ma ją większą ode mnie. I wydawało się, że może więcej niż ja! Brzmi to absurdalnie, ale tak się właśnie czułam. 

Łukasz mówił do nas z wyrozumiałością, nie mówił „ja mam gorzej, a jakoś daje radę, więc weź się w garść”. Chociaż słowa te byłyby w pełni usprawiedliwione. Mówił natomiast, że każdy w swoim życiu spotyka się z własnymi ograniczeniami, które wcale nie muszą wynikać z niepełnosprawności fizycznej. Każdy z nas może mieć inny problem, który stanowi dla niego ogromną przeszkodę do realizacji zamierzeń. Ważne, by nie tkwić w tym problemie, ale spróbować go wyeliminować, albo zaakceptować. Odnaleźć plusy w minusach. Dla niektórych osób takim problemem mogą być np. krzywe zęby, przez które przebija niepewność siebie, a ta z kolei krępuje jakiekolwiek działania. Jeżeli możesz, załóż aparat, a jeżeli nie to zaakceptuj swoje kochane ząbki! Masz czym gryźć! Uciesz się z tego, odnajdź pozytywy. 

Gdy Łukasz mówił, nie widziałam osoby niepełnosprawnej, ale osobę, która wie, czego chce. Taką, która dużo zniosła, ale jak będzie trzeba, zniesie jeszcze więcej i pójdzie dalej z podniesioną głową. Takim go właśnie wtedy ujrzałam. 

Początkowo, byłam zadziwiona tym, że Gosia jako dziewczyna pełnosprawna jest żoną Łukasza. Ale to było na początku jego wystąpienia. Po tym, jak opowiedział on swoją historię i przekazał swoje pozytywne spojrzenie na świat, zaczynałam rozumieć, że ona widzi w nim właśnie tę silną osobę.

Po przyjeździe ze szkolenia przywiozłam dużo wartościowej wiedzy, ale także moje spojrzenie na świat i ludzi trochę się zaczynało zmieniać. Nie mówię, że się zmieniło, bo to był dopiero początek przemiany :). Pamiętam jednak, że wtedy po przyjeździe zaprzyjaźniłam się z osobą, o której nigdy nie myślałam, że będzie, chociażby moją znajomą. A wyszło w ten sposób, że nawet byłam jej świadkową na weselu :). Wystarczyło się tylko trochę otworzyć i przestać bać.

Ciekawy wywiad

Przed pisaniem tego artykułu wpisałam imię i nazwisko Łukasza w wyszukiwarkę, by sprawdzić, co teraz u niego słychać. I natrafiłam na ciekawy wywiad w serwisie internetowym poświęconym pokonywaniu barier. Łukasz wypowiadał się tam na temat ojcostwa, seksu, wychowania i marzeń. Wypowiedział się również o niepełnosprawności:

„Mój znajomy (z którym notabene pracujemy teraz nad przygotowaniem sztuki teatralno-motywacyjnej), kiedyś powiedział: „Wszyscy jesteśmy niepełnosprawni, ale po Tobie Łukasz po prostu widać”. Tak to ujął, krótko, zwięźle i na temat. Coś w tym stwierdzeniu jest. I choć niepełnosprawność kojarzy nam się z czymś fizycznym albo intelektualnym, gdyby spojrzeć na zagadnienie szerzej, to niepełnosprawność jest czymś, co nas w jakiejś dziedzinie ogranicza. Więc jeśli ktoś ma problemy fizyczne, takie jak ja, to występują ograniczenia w przemieszczeniu się z punktu A do punktu B. A jeśli ktoś będzie miał problemy umysłowe, to mogą to być kłopoty z koncentracją, czy wyartykułowaniem zdania (tak jak bywa czasem np. w porażeniu mózgowym). Ograniczenia mogą przyjmować różne formy. Ktoś, kto żyje w ciągłym strachu przed stratą określonej formy szczęścia, bezustannie przeżywa lęk o swoje  szczęście. Tego typu postawa jest bardzo ograniczająca, więc choć ten ktoś jest fizycznie sprawny, właśnie takie ograniczenie będzie jego niepełnosprawnością. Będzie sprawiało, że jego życie nie będzie takie, jakie chciałby mieć. Niepełnosprawność dotyczy znacznie większej ilości ludzi, niż nam się wydaje.”

Cały wywiad możesz przeczytać tutaj: LINK

Na zakończenie

Niezwykłe jest to, że osoba, która na pierwszy rzut oka jest chuda, mała i nieporadna, uczy nas jak uwierzyć w siebie. Daje wskazówki co zrobić, by być szczęśliwym. A pierwszym krokiem ku temu jest zaakceptowanie i pokochanie siebie. Łukasz może ma ograniczenia fizyczne, ale nie ogranicza go jego myślenie. Dąży do tego, co jest dla niego ważne, i wie, że można to osiągnąć. Czyż nie warto podążać za nim tą ścieżką?

Odpowiedzcie sobie sami na to pytanie. Ja już wybrałam! 🙂 

P.S. Może macie swoją historię do opowiedzenia? Chętnie jej wysłucham. Kontaktujcie się i subskrybujcie!

TAGS
Powiązane posty

Zostaw komentarz