Podróże naziemne

Wspomnienia ze Szwecji

Opracowała
w dniu
27 maja 2020

W dzisiejszym wpisie pragnę przenieść Cię do mojej przeszłości kiedy to wybrałam się z moim bratem, Szymonem, na krótką wyprawę do Szwecji. Była to podróż niedługa, bo trwała 3 dni, ale za to treściwa. Tak więc przedstawiam Ci wspomnienia ze Szwecji. 

Zacznijmy od początku

W pewien majowy wieczór 2018 roku przeglądałam Facebooka. Przewijałam go bez żadnego większego celu. Ot tak po prostu. Aż po jakimś czasie moją uwagę przykuł post strony Fly4free, który proponował przejazd promem z Gdyni do Karlskrone i z powrotem. Z 12-godzinnym postojem w tymże szwedzkim miasteczku. Pomyślałam sobie, że fajna sprawa tak płynąć promem całą noc, spać na statku. Tylko z kim ja się tam wybiorę? Nie myśląc długo, zawołałam Szymona, który na tamten czas nie był skory do podróżowania, ale ten pomysł bardzo mu się spodobał. Postanowiliśmy, że chcemy odbyć taką podróż i kupiliśmy rejs na koniec sierpnia. 

Później dokupiliśmy jeszcze bilety na pociąg do Gdyni. 

Mimo że od dłuższego czasu mieszkaliśmy z Szymonem razem, nie byliśmy nigdy na wspólnych wakacjach. Zastanawiałam się jak to będzie- krótkie wspólne wakacje, bo 3 dni, ale jednak. Myślę, że on też miał w głowie niepewność co do wspólnego wyjazdu.

Plan wyjazdu

Z Gdyni mieliśmy wypływać o 21:00, więc postanowiliśmy, że pojedziemy tam pociągiem, dzięki któremu będziemy około 19:30 na przystani. Wcześniej poczytaliśmy o Karlskrone (swoją drogą, gmina jest położona na 33 wysepkach), zaopatrzyliśmy się w mapę, przemyśleliśmy, co warto zobaczyć na samym początku, a co później. W końcu mieliśmy tylko kilkanaście godzin na zwiedzanie! 

Kupiliśmy jedzenie na drogę, łącznie z batonikami energetyzującymi, które nie przypadły nam do gustu. Ale w końcu chcieliśmy mieć siłę na podziwianie miasteczka, wiec doładowujące batoniki wydawały nam się dobrym pomysłem. 😉 

Spakowaliśmy się w dwa plecaki, około 20 litrowe. No bo co tu brać więcej na 3 dni?

A więc wyprawa się zaczyna…

Było to dnia bodajże 28.08.2018 r., kiedy obudziłam się z szerokim uśmiechem na ustach, bo dzisiaj mieliśmy już płynąć promem! Szymon był tak samo podekscytowany jak ja. Sprawdziliśmy po kilka razy (no dobra, głównie ja), czy wszystko ze sobą mamy i wyruszyliśmy na pociąg. 

W pociągu można poznać fajnych ludzi, o ile zechce się porozmawiać. Zarówno ja jak i Szymon należymy raczej do osób, które rozmawiać lubią i potrafią, a więc poznaliśmy na samym początku parę wracającą z wakacji. Rozmawialiśmy o dotychczasowych wakacyjnych przeżyciach i planach na kolejne. Para wysiadła w sumie szybko, więc miło się pożegnaliśmy i zabraliśmy za czytanie książek.  Po jakimś czasie do przedziału wsiadła młoda kobieta. Nie pamiętam, w jaki sposób nawiązaliśmy kontakt, ale zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że mieszka w Gdyni i wraca z delegacji. Opowiadała, że nie myślała, że się tu przeprowadzi, ale stwierdziła, że czego nie robi się dla miłości. Ważne, że podobało jej się w tym nowym miejscu zamieszkania, a i chłopak, jak słychać było z opowieści, kochający. 

Gdy już dotarliśmy do Gdyni, stwierdziliśmy z Szymonem, że nie wiemy, gdzie powinniśmy pójść na autobus, żeby dojechać na przystań promową. A czas nas trochę naglił, bo pociąg stał około 40 minut na trasie. Dobrze się zdarzyło, że nasza nowa koleżanka z przyjemnością zaoferowała nam swoją pomoc, odprowadziła nas ze swoim chłopakiem (który po nią wyszedł na stację) pod sam przystanek. W międzyczasie Szymon obdarował ją książką, którą zdążył przeczytać w trakcie drogi. Taka wzajemna dobroć. 🙂 

A nam dzięki temu udało się dotrzeć na czas. 🙂

Między innymi ze względu na możliwość interakcji z innymi osobami wolę pociągi z przedziałami. A Ty? 

A takimi słowami książki zakończyłam podróż pociągiem:

Prom

Na terminalu promowym odprawiliśmy się za pomocą automatu. Około 20:30 zaczęto wpuszczać pasażerów na pokład. Gdy weszliśmy, ujrzeliśmy, jaki ten prom był ogromny. 

Pokierowano nas do naszych kajut, dwuosobowa z oknem. Była niewielka, ale za to bardzo klimatyczna. Łóżka były wygodne, radio nad głową, łazienka z prysznicem. A co najważniejsze – okno, przez które widać było morze i piętrzące się na nim fale. 

Po rozgoszczeniu się w kajucie poszliśmy na oględziny promu. Obeszliśmy go wzdłuż i wszerz. Długo staliśmy na pokładzie i patrzyliśmy w ciemny bezkres morza oraz odbijający się w nim księżyc. Było naprawdę pięknie i magicznie. 

Gdy zrobiło nam się już zimno, poszliśmy do naszej kajuty. Chwilę porozmawialiśmy o tym, jaki to był świetny pomysł i poszliśmy spać. Rano obudził nas Szymona budzik z telefonu. Ale nie z byle jaką melodią, posłuchajcie: LINK.

Ta muzyka w połączeniu z pięknym porannym morzem zrobiła na mnie ogromne wrażenie.  

Wstaliśmy szybko, żeby wyjść na pokład i zobaczyć dobijanie do brzegu. Około godziny 7 zeszliśmy na ląd. Czekało nas teraz kilkanaście godzin w Szwecji. 

Zwiedzanie Karlskrone

Zwiedzanie tego miasteczka zaczęliśmy od poszukiwania otwartego miejsca z jedzeniem ;). Otwarty był tylko McDonald – zawsze coś, zjedliśmy właśnie tam. Bardzo ciekawe było to, że miasteczko zaczęło ożywiać się dopiero koło 9-10. Do tej godziny było niewiele osób na ulicach. Gdy już się posililiśmy, udaliśmy się na zwiedzanie wcześniej obmyśloną trasą.

Powolnym kroczkiem, po około 4-5 godzinach zobaczyliśmy już wszystko, co mieliśmy w planach: wysepkę Stalkholmen, tunel kolejowy, Kościół Świętej Trójcy na Stortorget, targ rybny, muzeum regionalne, kościół Admirilacji. Nie popłynęliśmy tylko promem na inną wysepkę, ponieważ się zagapiliśmy. Ale co się odwlecze to nie uciecze, będzie na następny raz. 🙂

Po którymś z kolei spacerze po okolicy znaleźliśmy wspaniałe ławeczki blisko wody. Położyliśmy się na nich i zaczęliśmy rozmawiać. Pobyliśmy też w ciszy, obserwując to, co się dzieje dokoła. Zjedliśmy to, co mieliśmy jeszcze w plecakach. 

Szymon patrzy w dal, ja cykam foteczki :)

Szymon patrzy w dal, ja cykam foteczki 🙂

Przypomnieliśmy sobie, że gdzieś w centrum miasteczka są pyszne lody, o których czytaliśmy. Udaliśmy się tam, a nogi same nas poniosły do lodziarni. Wzięliśmy po dwie porcje lodów i nie dość, że były pyszne to i ogromne! 

Siedząc na ławeczce i jedząc lody, podleciał do nas ptaszek. Chodził wokół naszych nóg i zjadał okruszki. Nie bał się, nawet nadaliśmy mu imię Marek ;). 

Czas powrotu

Zbliżała się już godzina powrotu, więc usiedliśmy z Szymonem na przystanku, czekając na autobus, który zawiezie nas na przystań promową. Wtedy odbyliśmy ciekawą rozmowę. Doszliśmy do tego, że Szymon jest człowiekiem przedsiębiorczym, który lubi zagłębianie się w świat ekonomii, giełdy itp. Natomiast ja, stawiam bardziej na rozwój duchowy. Wymyśliliśmy wtedy, że nasze dusze chcą się nauczyć w tym życiu czego innego. Szymon może w poprzednim wcieleniu nie miał takiej kontroli nad aspektami finansowymi i dlatego tak ważne jest teraz, by się tego nauczył. A ja może już kiedyś odbyłam lekcję Szymona, dlatego teraz chcę rozwijać się duchowo. 

Od tej rozmowy minęły blisko dwa lata i Szymon zaczął też stawiać na rozwój holistyczny. Nawet zapytał mnie kiedyś, jak się medytuje :). Przekazałam, co wiedziałam i co mi pomaga. 

O 21 odpłynęliśmy z Karlskrony w kierunku Polski. Myśleliśmy, że jeszcze pochodzimy po plaży w Gdyni, ale byliśmy tak zmęczeni, że kupiliśmy sobie bilety na wcześniejszy pociąg. 

Już w Warszawie

Po wspólnym spędzeniu czasu, w innych warunkach niż dotychczas, wydaje mi się, że jeszcze bardziej zacieśniliśmy naszą siostrzano – braterską więź. Piękne widoki i niesamowite odczucia spania na morzu, wydaje się, że były dokładką do tego prawdziwego relacyjnego doświadczenia.

Dlaczego taki wpis

Bardzo chciałam napisać o jakiejś wyprawie naziemnej, jednak, jak wiesz w tym czasie, ciężko było mi zrealizować którąś z planowanych wycieczek. Z kilku nawet musiałam zrezygnować, mimo że wszystko było ustalone. Dlatego, postanowiłam odnaleźć we wspomnieniach podróż, która była dla mnie znacząca i opiewająca w ciekawe wydarzenia. Wspomnienia ze Szwecji takie właśnie dla mnie są. 

Jeżeli pływanie promem nie wydaje Ci się straszne, wybierz się na taką wycieczkę. Nie zapłacisz majątku, a jestem pewna, że przywieziesz ciekawe wspomnienia. Ponadto, możesz zabrać ze sobą kogoś, z kim chcesz pogłębić swoją więź! 

Daj mi, proszę znać, jak podobał Ci się artykuł. Możesz to zrobić, zostawiając komentarz, albo używając zakładki kontakt

TAGS
Powiązane posty
3 komentarze
  1. Odpowiedz

    Ewa

    28 maja 2020

    Miła wycieczka a co najważniejsze sprawiła Wam dużo radości i pogłębiła więzi siostry i brata.Poza tym pozwoliła na przemyślenia. Czytając tekst wspominałam moje wyjazdy z moim bratem-było super świetne niezapomniane chwile.Z tego wniosek warto spędzać chwile razem ,aby było co wspominać!!!Więc wyjeżdżajmy!Martek a Ty o tym opowiadaj!!

  2. Odpowiedz

    Monika

    3 czerwca 2020

    Czytając miałam wrazenie, że rozmawiam z Szymonem. Podobnie „opowiadacie” ….

    • Odpowiedz

      Marta Maj

      28 czerwca 2020

      W końcu jesteśmy rodzeństwem, więc podobieństwa występują 😉

Zostaw komentarz