Natura i my

Wpływ dźwięku na rośliny

Opracowała
w dniu
3 czerwca 2020
Na blogu było już o wpływie dźwięku na człowieka, a więc teraz przyszła kolej na rozpatrzenie wpływu muzyki na inne organizmy. W tym przypadku na rośliny :). Zapraszam Cię do poznania, jaki jest wpływ dźwięku na rośliny.

Każdy, kto zna moją mamę, wie, że ma ona „rękę do kwiatów”. Kwiaty przez nią hodowane, czy to te znajdujące się w domu, czy te rosnące na podwórku, są piękne, rosłe, cały czas się rozwijają. Zawsze mnie nurtowało to, w jaki sposób mama potrafi wyhodować takie okazy. Chcąc się dowiedzieć, jak to robi, często obserwowałam ją jak podlewa kwiaty, przesadza je. Czasami pomagałam w tym. Zauważyłam wtedy, że mama do nich mówi. Wydawało mi się to dziwne, jednak mama powiedziała mi, że kwiaty to lubią. Odwdzięczają się wtedy wzrostem i kolorowymi kwiatami.  Ale ważny jest też sposób mówienia do kwiatów, słowa powinny być pełne pozytywnych uczuć.

Od tamtego czasu prowadzę często monologi z moimi roślinkami. I rzeczywiście rosną bardziej niż gdy do nich nie mówiłam! 

Skąd to wynika? Jaki jest wpływ dźwięku na rośliny?

Kilka lat temu zupełnie przypadkiem natrafiłam na artykuł dotyczący koncertu brytyjskiej Królewskiej Orkiestry Symfonicznej. Zagrali oni koncert dla ponad 100 gatunków roślin. Na widowni nie było żadnego człowieka, był to koncert tylko dla „uszu” roślinnych. Orkiestra zagrała podobno dla nich 40 symfonię Mozarta. Efekt był taki, że roślinki zaczęły szybciej rosnąć.

Szymon, mój brat, często słuchał muzyki poważnej. W pokoju miał niewiele roślin, ale rosły mu jak na drożdżach. Moje roślinki też rosły, ale wolniej. Zaczęłam myśleć, że może coś jednak w tym jest i postanowiłam to sprawdzić. Regularnie puszczałam moim roślinom domowym muzykę klasyczną (Czajkowskiego, Szostakowicza i inne, które akurat poleciały według listy na YouTube). Rzeczywiście po około miesiącu zauważyłam, że rosną szybciej. Mogło być też tak, że wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale jednak twierdzę, że muzyka im dopomogła.

Jak to sprawdziłam?

Zanim zaczęłam puszczać roślinom muzykę poważną, zmierzyłam je. Nie pamiętam dokładnych długości roślin (było to około dwa roku temu), dokumentowałam to przy doniczkach. Wybrałam tylko kilka z roślinek, ponieważ mam ich bardzo dużo i byłoby dla mnie pracochłonne mierzenie ich wszystkich. Pamiętam, że był to Ficus microcarpa, Kolanchoe, Aloes i dwa kwiaty od mojej mamy, których nazw nie posiadam ;). Po dokładnie 30 dniach zmierzyłam kwiaty jeszcze raz. Okazało się, że w ciągu tego czasu urosły każda przynajmniej o 2 cm! Różnica wzrostu była zauważalna.

Badania nad roślinami

Badacze twierdzą, że rośliny odbierają fale akustyczne i reagują na nie.
Dr Mi- Jeong Jeong z Korei Południowej przeprowadził serię badań nad wpływem muzyki na rośliny. Wybrał on do swojego eksperymentu sadzonkę ryżu, której odtwarzano muzykę klasyczną. Sadzonka reagowała tylko w przypadku odgrywania pojedynczych nut, a nie całego utworu. Badacz zauważył, że reakcja odbyła się w dwóch genach roślin reagujących na światło. Słabsza, gdy dźwięki miały niską tonację, silniejsza, przy wyższej tonacji.  Z kolei kanadyjski inżynier, Eugene Canby puszczał regularnie swojemu polu pszenicy sonaty Jana Sebastiana Bacha i zaobserwował wzrost plonów o 66%. Natomiast, podobno w RPA można usłyszeć muzykę barokową puszczaną roślinom na polach. Wpływ dźwięku ma pobudzać wzrost korzeni i szybsze dojrzewanie. 

W 2013 roku badania nad wpływem muzyki na rośliny przeprowadził Chris Beardshaw – ogrodnik, botanik, projektant ogrodów. Badacz dysponował 4 pomieszczeniami, w których znajdowały się rośliny. Jedno pomieszczenie było ciche- było to pomieszczenie kontrolne, w drugim słychać było zespół Black Sabbath, w trzecim muzykę klasyczną, a w kolejnym utwory Cliffa Richardsa. W trakcie badań zauważono, że korzystny wpływ na rośliny miała muzyka klasyczna i muzyka Black Sabbath – kwiaty wykazywały wzmocnioną odporność na szkodniki, zauważało się ich wzrost oraz rozwój kwiatostanów. 

Muzyka dla kwiatów

Mort Garson w 1976 roku wydał album, który był przeznaczony specjalnie dla roślin. Człowiek ten był kompozytorem i pionierem muzyki elektronicznej. Jako pierwszy w swoich utworach używał syntezatorów Moog, w których dźwięk jest syntezowany w układach elektronicznych. 

Day Darmet, córka kompozytora wspomina, że gdy jej tata znalazł syntezator, zdał sobie sprawę z tego, że nie chce już tworzyć innej muzyki. Wpływ dźwięku syntezatora wywarł na nim ogromne wrażenie. Garson spotkał twórcę syntezatora na konwencji Zachodniego Wybrzeża Engineering Society w 1967 roku. Day Darmet opowiadała również, że jej mama miała w domu mnóstwo roślin. Wierzyła, że ziemia jest najlepszą rzeczą na świecie i że to ona nas stworzyła. Czuła całą sobą, gdy mąż miał dobry pomysł na piosenkę, krzyczała wtedy do niego z drugiego pokoju, że to, co nuci, jest świetnym pomysłem.

Po wydaniu albumu jego dystrybucja była ograniczona. Początkowo był dostępny dla osób, które kupiły rośliny doniczkowe w sklepie Mother Earth w Los Angeles, albo dla kupujących materac marki Simmons w sklepie Sears (muzyk wkładał albumy w materace). Do płyty dołączana była książeczka ze wskazówkami jak dbać o rośliny oraz w jaki sposób do nich mówić, by te chciały szybciej rosnąć. Na tamten czas album nie uzyskał powszechnej popularności. Jednak zyskał miano wczesnego dzieła muzyki elektronicznej. W marcu 2019 roku wytwórnia Sacred Bones Records ogłosiła ponowne wydanie albumu. Dostępny jest teraz online, na płytach CD i winylach. Album nosi nazwę Mother Earth`s Plantasia.

Wrażenia ze słuchania albumu

Od czasu poznania albumu przeznaczonego do „uszu” roślin puszczam tę muzykę kwiatom i sobie dosyć często. Czasami mam wrażenie, że mogłaby to być muzyka do jakiejś gry – już widze te elfy wykonujące misje ;). Momentami muzyka wydaje się trochę psychodeliczna, ale całe szczęście napawa pozytywnymi odczuciami. 

Co ciekawe, gdy włączam ten album, wpływ dźwięku sprawia, że gdy patrzę na moje roślinki, mam wrażenie, że one jej słuchają. Może jest to wpływ częstotliwości dźwięków na mój mózg, a może naprawdę podoba im się ta muzyka :).

Dodatkowo bardzo podoba mi się okładka albumu. Są na niej roślinki i uśmiechnięci ludzie, przytulający się do kwiatu. A sam podtytuł albumu głosi, iż jest to muzyka ciepła ziemska, dla roślin i ludzi, którzy je kochają. Nagranie jest niedługie, bo trwa 31 minut. Ale może taka dzienna dawka dla roślinek wystarczy. 

W każdym razie mogę powiedzieć, że ta muzyka przypadła i mi do gustu. Może ja też urosnę? 😉 

Wszyscy wiemy o tym, że rośliny w mieszkaniu wpływają pozytywnie na nasze samopoczucie. Po pierwsze oddziałują na odczucia estetyczne – rośliny po prostu ładnie wyglądają. Po drugie, mają dobry wpływ na samopoczucie. Zwiększają w nas empatię, ponieważ jeżeli chcesz by urosły, wymagają tego, by o nie dbać. Poza tym słyszałeś o tym, że kolor zielony uspokaja? Trzeci powód jest czysto prozdrowotny. Rośliny zwiększają wilgotność powietrza poprzez uwalnianie pary wodnej. A im cieplej i bardziej sucho w mieszkaniu, tym rośliny intensywniej działają. Dodatkowo oczyszczają powietrze przez pochłanianie dwutlenku węgla a uwalnianie tlenu. Jednak warto zapoznać się z tym, jakie roślinki są odpowiednie do sypialni, a jakie do pokoju dziennego, bowiem niektóre w nocy odwracają ten cykl. W mojej sypialni znajdują się aloesy, kaktus bożonarodzeniowy, kaktus jakiś inny 😉 i sansewierie. Więc dlaczego nie odwdzięczyć się im za tyle dobroci, puszczając im muzykę?

Zamieszczaj tutaj dla Ciebie link do albumu Plantasia, może Tobie i Twoim kwiatom również przypadnie do gustu: LINK.

A może masz swoją własną muzykę, przy której Twoje kwiaty rosną? Daj znać, chętnie wypróbuję ją na swoich roślinkach :).

źródła:
https://en.wikipedia.org/wiki/Mother_Earth%27s_Plantasia
https://www.sacredbonesrecords.com/products/sbr3030-mort-garson-mother-earths-plantasia
https://kopalniawiedzy.pl/roslina-dzwiek-gen,3278
https://nianio.com.pl/kwiaty-sypialni-dzieki-ktorym-bedziesz-lepiej-spac/

TAGS
Powiązane posty

Zostaw komentarz