Podróże do wnętrza

Uwaga na teraz – sposoby na zatrzymanie

Opracowała
w dniu
21 października 2020

Niedawno skończyłam czytać książkę, która od teraz wskakuje na listę moich ulubionych, wartościowych, do przeczytania nie raz. Znalazłam w niej wiele treści, które zapadną mi w pamięć, oraz takich, które sobie zaznaczyłam. Książka ta nosi tytuł: „Nic nie zdarza się przypadkiem”, autorstwa Tiziano Terzaniego. Jednym z takich zaznaczonych cytatów pragnę rozpocząć ten artykuł:

Wydaje się, że coraz szybsza jazda stała się naszym sposobem bycia. Wszystko jest już właściwie biegiem. Żyjemy, nie zważając na samo życie. Śpimy, nie zwracając uwagi na to, co się nam śni. Patrzymy tylko na budzik. Interesuje nas wyłącznie mijający czas, posuwamy się do przodu, odkładając na potem to, czego naprawdę byśmy pragnęli. Nasza uwaga koncentruje się na „potem”, nie na „teraz”. Szczególnie w miastach życie przemija bez chwili refleksji, bez chwili spokoju, która zrównoważyłaby ten ciągły bieg. Nikt nie ma już na nic czasu. Nawet na to, żeby się zdziwić, przerazić, wzruszyć, zakochać, pobyć z samym sobą. Są tysiące wymówek, żeby się nie zatrzymać i nie zastanowić nad tym, czy ten bieg czyni nas szczęśliwszymi, a jeśli ich nie ma, jesteśmy świetni w ich wymyślaniu.

No właśnie…

Życie w nowoczesnym świecie sprawia, że cały czas pragniemy być na bieżąco. Ze wszystkim! Z informacjami ze świata, z nowinkami technicznymi, z wydarzeniami kulturalnymi i tak dalej. Poza tym, że chcemy być na bieżąco, chcemy także wyprzedzać innych. Mieć jakiś oryginalny pomysł na siebie, swój rozwój, swoją pracę. Czasami, niezbędne nam są także jakieś nowe akcesoria (na przykład: telefony, ogromne telewizory, wypasione samochody). I nie ma w tym nic złego, dopóki sprawia Ci to radość i czujesz się szczęśliwy. Dopóki masz ochotę i czas na chwilę refleksji nad tym co robisz. Czy to jest właśnie to, czego chcesz? Jeżeli tak – to super! Ale często, w rozmowach z moimi pędzącymi przed siebie bliskimi, i tymi dalszymi też, słyszę, że nie do końca odczuwają zadowolenie z życia. Czemu?

Niedawna rozmowa z przyjacielem

Ostatnio mój przyjaciel postanowił zrobić sobie wolne od pracy oraz od swojego dodatkowego biznesu. Czuł się zmęczony, chciał posiedzieć w spokoju. Mówił, że będzie to pierwszy raz od kilku miesięcy kiedy będzie miał czas na spokojne spotkania z ludźmi, czytanie, sen, herbatę, spacery po lesie. Jednak w trakcie tego swojego urlopu zauważyłam, że nadal opowiadał mi o inwestowaniu w giełdę, a jest to powiązane z jego pracą. Niby odpoczywał, ale czy do końca się właśnie na tym skupiał?

Po zakończeniu swojego 10- dniowego urlopu wcale nie wydawał się wypoczęty. A w końcu, po paru dniach od powrotu do „normalności” jego organizm się zbuntował i się rozchorował. W fazie chorowania przyznał, że chyba jednak w ogóle nie odpoczął. Wciąż był myślami przy pracy, przy swoim dodatkowym biznesie. Mimo że na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się, że tak nie jest.

Więc tak jak to napisał Terzani, jego uwaga koncentrowała się na tym co będzie potem, a nie na teraz. Chciał cały czas być w kontakcie z innymi, ze światem. Ale czy był w kontakcie z samym sobą? Może właśnie nie do końca i stąd ten jego brak odpoczynku.

Czy umiesz się na chwilę zatrzymać?

Sama po sobie zauważyłam, że wiele rzeczy robię automatycznie. Jak również wiele rzeczy robię równocześnie. Na przykład rano myję zęby i wstawiam wodę na herbatę, w pracy pisze pismo i myślę nad listą zakupów. Łapię się na tym, że gdy idę do pracy to myślę nad tym co mam do zrobienia, gdy tam przyjdę, zamiast patrzeć na otoczenie (a idę ładną trasą!). Często, gdy jednak udaje mi się skupić na samym momencie spaceru, zauważam fajne rzeczy: na przykład tęczę na budynku, powstałą w niewiadomy sposób, czy napis na chodniku: Uśmiechnij się. Ostatnio, gdy nie byłam pogrążona w przyszłości, zaobserwowałam, jak pewien pan uczył swojego na oko 8-letniego syna jeździć na dużym rowerze. Chyba byli w drodze do szkoły. Fajnie się na to patrzyło.  Ale pewnie jakbym znowu była gdzie indziej myślami, to nie zauważyłabym ich obok siebie.

Czasami po internecie krążą obrazki dotyczące czasu. Jednym z moich ulubionych jest ten:

I o ile, pewnie nie tylko we mnie, wywołuje on moment na zastanowienie się nad własnym życiem, o tyle po niedługim czasie o nim zapominam. Z prostych przyczyn – pochłania mnie codzienność. A co zrobić, żeby iść za radą Tizianiego, posłuchać swojego wewnętrznego głosu serca i postarać się odczuwać teraźniejszość?

Sposoby

Kiedyś pod choinkę dostałam książkę „Dzień, w którym nauczyłem się żyć”. Przedstawia ona losy pewnego człowieka, któremu Cyganka przepowiedziała, że niebawem umrze. Od tamtej pory jego życie zmieniło się, a on postawił na to co dla niego ważne. Ten sposób przedstawiony w książce jest dosyć drastyczny, ale dla bohatera był skuteczny ;). Słyszałam, że niektórym osobom pomaga myślenie, że nie będą mieć już więcej tego życia, które mają teraz.

Gary Vynerchuk, amerykański przedsiębiorca, mówca i międzynarodowa osobowość internetowa, na prośbę jednej z fanek o podanie 3 słów, które dadzą jej inspirację na dni, w których czuje się przygnębiona, powiedział: You`re gonna die (czyli: umrzesz). Może to być inspirujące, jeżeli w odpowiedni sposób do tego podjedziesz. Czyli: nie ma czasu do stracenia! Rób to co chcesz robić! A jeżeli nie wiesz, co to może być, próbuj różnych rzeczy, aż w końcu się dowiesz. 

Kiedyś, gdzieś usłyszałam o kontemplacji chodzenia. Takim uważnym stąpaniu po ziemi. Słyszałam o tym ponownie na Festiwalu Wibracje. Myślę, że może to pomóc w utrzymaniu się w teraźniejszości – mi pomaga.

A jak się to robi?

Ja robię coś takiego:

  1. Powolnie stawiam pierwszy krok, wraz ze wdechem. Następnie wraz z wydechem stawiam kolejny. Staram się stawiać kroki jak najbardziej świadomie: obserwuję, jak stopa układa się na ziemi, kiedy pięta dotyka podłoża, a kiedy palce. Pamiętając o oddechu.
  2. Liczę długość swojego oddechu (wdech i wydech osobno): w myślach odliczam do 6 (ale Ty możesz odliczać na tyle, ile trwa Twój krok, czy pozwala Ci oddech). Liczę też ogólną ilość oddechów, u mnie zazwyczaj odbywa się to przy nowym wdechu, ale u Ciebie może być inaczej.
  3. Dobrze jest przyjmować wszystko, co do Ciebie przychodzi w trakcie tego spaceru: zapachy, odgłosy, odczucia podłoża, odczucia z ciała. Ale bez analizy, że na przykład „oo szczeka Azor sąsiada, poznaję go po głosie”, albo „Jeju, jaki kamień. Mało brakowało, a bym się potknęła”.

Dobrze też jest gdy robisz to ćwiczenie w miejscu, gdzie nikt Ci nie przeszkadza. Gdzie nie chodzą non stop ludzie, albo gdzie nie jeżdżą ciągle samochody.

Kolejny fajnym, a równie prostym sposobem jest uważne jedzenie. Ja, gdy jem, to skupiam się tylko na tym (często się udaje). Patrzę na to jak wygląda moja potrawa, jak pachnie, powoli przeżuwam kęsy. Cząstki tego mojego posiłku kroje na małe kawałki, powoli je wkładam do ust, staram się wyczuwać konsystencję, smak. Tylko też bez analizy: „o za słony ten makaron”, tylko po prostu odczuwam. Ważne jest tutaj, by jedzenie było Twoją jedyną czynnością, którą właśnie wykonujesz. Nie przeglądaj wtedy Facebooka, nie czytaj gazety, czy książki. Po prostu jedz w ciszy. Podobno w dawnych czasach, gdy jadano, słychać było tylko stukot sztućców. Może pora wrócić do tego zwyczaju?

Słowo kończące

Wydaje mi się, że uważne odczuwanie polega na doświadczaniu tego co jest właśnie w tym momencie, takim, jakie jest. A gdy jesteśmy w życiu uważni, łatwiej dostrzeżemy nadarzające się nam okazje. Łatwiej będzie również ujrzeć to, w czym jesteśmy dobrzy, co nam sprawia frajdę, co chcemy, by było z nami na dłużej. Prościej jest dostrzec własne pragnienia, takie, które pochodzą z serca, a nie z projekcji umysłu.

Warto zacząć nawet od tych dwóch ćwiczeń, które podałam. Z pewnością jest ich więcej, więc myślę, że bez problemu odnajdziesz je w książkach do mindfulness, czy wśród praktyk medytacyjnych. Może też masz ochotę podzielić się ze mną jakiś swoim własnym sposobem na bycie w teraźniejszości? Pisz śmiało :). 

TAGS
Powiązane posty
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    Mateusz H

    1 listopada 2020

    Cześć ✋,
    Mi w życiu tylko jednym dniem pomaga sama myśl tego że właśnie nie chce wychodzić za dużo w przyszłość tylko skupian się tylko na obecnym dniu, czy obecnej chwili.
    Kiedyś próbowałem robić wiele rzeczy na raz ale zrozumiałem że o wiele lepiej jest mi się skupiać na jednej rzeczy którą robię, i tylko na niej.
    W życiu tylko chwilą bierzącą pomaga mi też modlitwa oraz medytacja.
    Zauważyłem że kiedy żyje chwilą bierzącą to czuje to życie jakby bardziej. Mam o wiele większą satysfakcję z tego co robię, lepiej mi to co robię wychodzi, czuje się ogólnie zadowolony z życia 😊.
    Bardzo piękną modlitwą jest modlitwa o pogodę ducha. Polecam zobaczyć.
    Pozdrawiam 👋.

    • Odpowiedz

      Marta Maj

      11 listopada 2020

      Mateusz, skupiając się na obecnej chwili, możemy zauważyć więcej. 🙂
      Dziękuję za podzielenie się :).

Zostaw komentarz