Opowieści

Przygoda w świat słów- niesamowite książki

Opracowała
w dniu
24 czerwca 2020

Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że rzeczami, które najczęściej zamawiam w internecie, albo kupuje stacjonarnie, są książki. Niedawny zakup mogłeś widzieć na moim fanpage na Facebooku. Natchnęło mnie to do napisania o książkach, ich wartości w moim życiu oraz mojej przygodzie z książkami o różnej treści. Będzie to przygoda w świat słów. Wyruszysz na nią ze mną? 🙂

Świat słów od najmłodszych lat

Odkąd pamiętam, książki zawsze mi towarzyszyły. Gdy nauczyłam się czytać, chciałam mieć ich coraz więcej. Pamiętam sytuację, gdzie w wieku około 5 lat zaczęłam czytać książkę nie do końca adekwatną do mojego wieku. Mama powiedziała wtedy, że jeszcze jej nie będę rozumieć. Na tamten czas oburzyłam się, pomyślałam, że co też ta mama wygaduje, przecież jestem mądrą dziewczynką. Na pewno bym zrozumiała! Ale nie protestowałam, bo dostałam inną książkę zamiast tej. 

Pamiętam też, że jako mała dziewczynka uwielbiałam otrzymywać książki. Rodzice, wiedząc o tym, kupowali mi je na przeróżne okazje. Czy to święta, urodziny. Dostawałam mnóstwo baśni, dzięki którym miałam potem przepiękne, kolorowe sny. 

Później, już w latach szkolnych, bardzo dużo czytałam. Panie bibliotekarki zawsze gratulowały mi ilości wypożyczonych książek ;). Oczywiście, były to takie typowo młodzieżowe książki (np. Jeżycjada), ale z pewnością pomogły mi w zwiększeniu zasobu słów, rozwijaniu wyobraźni, wyuczania nawyku czytania. Wtedy uważałam też, że powinnam przeczytać każdą książkę, którą wypożyczyłam, nie zważając na to czy mi się ona podobała i czy mi się ją dobrze czytało. Po jakimś czasie odkryłam, że wcale nie każdy świat słów musi być moim światem, i nic się nie stanie jeżeli sobie jakąś odpuszczę. Odkrycie to wywołało we mnie uczucie ulgi :). 

Z czasem mój gust się zmieniał. Stosownie do zmiany zainteresowań, zaciekawiłam się „cięższą” literaturą.

W wieku dorastania zaczęłam interesować się psychiką człowieka, wpływem substancji psychoaktywnych na ludzi. Przeczytałam naprawdę dużo o chorobach psychicznych, uzależnieniach, zachowaniach obsesyjno- kompulsywnych. Niektóre książki mam w swojej biblioteczce do dzisiaj, inne wypożyczałam. Robiłam sobie wtedy listę książek o tej tematyce, które muszę przeczytać. Im bardziej dobitnie opowiadały o przeżyciach i problemie, tym lepiej. Jakoś lubiłam się wtedy dołować… Eh to dorastanie ;). Podam Ci kilka tytułów, które zapadły mi w pamięć:

  • My, dzieci z dworca zoo, Christiane Vera Felscherinow
  • Heroina, Tomasz Piątek
  • Panna Nikt, Tomek Tryzna
  • Bidul, Mariusz Maślanka
  • Trainspotting, Irvine Welsh
  • Dzień, w którym umilkły głosy. Moja walka ze schizofrenią, Ken Steele
  • Przeklinam cię, ciało, Wanda Lachowicz

Tych książek było o wiele, wiele więcej. Jednak na ten moment te przychodzą mi do głowy. Myślę, że, mimo iż te książki były dla mnie dołujące, poniekąd rozwinęły we mnie wrażliwość i szacunek do ludzi mających tego typu doświadczenia życiowe. 

Cały czas wśród czytelniczych zapędów przewijało się u mnie czasopismo „Nieznany świat”. Czyta je mój tata. Poza chęcią odkrywania psychiki człowieka ciągnęło mnie również w odkrywanie innego typu nieznanego. 

Świat słów się zmienia…

Pewnego dnia stwierdziłam, że mam przesyt literatury, która mnie przytłacza. Obudziła się wtedy we mnie taka chęć spojrzenia na świat z pozytywnej strony. Dużo dowiedziałam się o ciekawych zagadnieniach przedstawionych w powyższych książkach, ale chciałam czegoś nowego. Ciekawego, niezwykłego, może trochę nie z tego świata. Czegoś takiego, co otworzy mi furtkę na dalsze poznanie. 

I tutaj również wkracza mój tata. Wspominałam już Ci, że tata odkąd pamiętam, prenumeruje „Nieznany Świat”? Jeżeli nie to robię to teraz ;). Czytałam to czasopismo namiętnie, z coraz większym zainteresowaniem i chęcią sprawdzania tych informacji. 

Pierwsza książka

Tata miał mi do zaoferowania dodatkowe perełki czytelnicze. Zaprosił mnie do przeczytania na sam początek książki pt. „Medycyna niekonwencjonalna. Od leczenia magnesami do tajemnic oczu”. Z książki tej dowiedziałam się odrobinę czym jest: magnoterapia- czyli leczenie magnesami, joga, leczenie pozycjami ciała (technika F.M. Aleksandra), mudry rąk, digitoterapia- czyli leczenie uciskami palców, reiki, akupresura, chiroterapia, akupunktura…. i tak dalej. Był to swoisty początek mojej ścieżki zainteresowań, która towarzyszy mi do tej pory. Z czasem zgłębiłam wiedzę i nadal zgłębiam, na niektóre tematy wymienione powyżej, a niektóre były dla mnie tylko fajną ciekawostką. 

Druga książka

Kolejną książką zaproponowaną przez mojego tatę była „Feng Shui. Drzwi do szczęścia”. Dowiedziałam się z niej, czym jest feng shui, w jaki sposób poszukiwać idealnego miejsca do zamieszkania (czym jest czynnik Chi, jak na powodzenie wpływa położenie budowli, wpływ praelementów na położenie budynku oraz jakie znaczenie dla danego budynku ma woda). Ponadto, ciekawym w tej książce było to, co może wpływać na nasze szczęście (liczby, siła luster, amulety i talizmany, a nawet wpływ widoków z okna na energię mieszkania). Przeczytałam w niej też, jak można ulepszyć mieszkanie, które już zostało wybudowane poprzez odpowiednie ustawienie mebli i odpowiednich ozdób, tak by żyło nam się w nim szczęśliwie. Jak również, jak powinien wyglądać ogród odpowiednio ustawiony. Tak sobie teraz myślę, pisząc to, że to mega ciekawy temat na osobny artykuł. Co o tym myślisz? Daj znać! 🙂

Trzecia książka

Następnie, podjęłam się jeszcze ambitniejszego tematu, jakim jest świadomy sen. Książkę także wzięłam od taty :). Książka „Słońce i cień. Mój eksperyment ze świadomym śnieniem” opisywała zarówno osobiste przeżycia autora (Kenneth Kelzer), jak i zawierała ćwiczenia dla osób początkujących. Byłam tematem zafascynowana, najpierw niezwykłymi opowieściami autora, a później możliwością wypróbowania metod wchodzenia w świadomy sen na samej sobie. Niestety, nie udało mi się śnić świadomie, przynajmniej o tym nie pamiętam ;). Ale tak sobie myślę, że może powrócę po tak długiej przerwie do prób. Może tym razem by się udało. A może Ty eksperymentowałeś w ten sposób? Jeśli tak, może masz dla mnie jakieś wskazówki. Chętnie posłucham :).

Te trzy książki czytałam jedna po drugiej, dały mi dużo frajdy w poznawaniu nowości. A poza tym, chyba odnowie informacje z nich pochodzące. W końcu nadal znajdują się u mnie w mieszkaniu. Wywiozłam je od taty, ale za jego pozwoleniem! 🙂

Moja pierwsza szczęśliwa książka

Nastąpił w końcu dzień, w którym po przeczytaniu książek od taty, zapragnęłam mieć swoją. Taką inną, niezwykła. Ale swoją. 

Zaczęłam przeglądać pozycje w pewnej księgarni internetowej i natrafiłam na tytuł, który natychmiast przykuł mój wzrok. Była to książka „O człowieku, który chciał być szczęśliwy”. Na okładce było napisane „Ta powieść uczyni dla Was więcej niż niejeden poradnik psychologiczny” i to mnie chyba przekonało. To był strzał w dziesiątkę! Świat słów tej książki zrobił dla mnie, i może dla innych osób wiele. Przedstawia rozmowy nauczyciela, (który przyjechał na wakacje na Bali), z tamtejszym mistrzem Samtyangiem, na temat szczęścia. Książka jest niezwykle ciepła, łatwa w odbiorze, a przede wszystkim zawiera pokrzepiające treści. Mówi, iż często to my sami blokujemy się przed doznawaniem szczęścia. Koniecznie przeczytajcie :). Z tego co się orientuję, ciężko jest ją dostać do zakupu, ale można ją wypożyczyć w wielu bibliotekach. 

Moja przygoda z książkami trwa nadal i jest naprawdę bardzo rozwinięta. W tej chwili mam stos książek do przeczytania a nadal kupuję nowe ;). Cóż, nic nie poradzę na taką kolej rzeczy. Książki mogą bardzo dużo wnieść do życia człowieka. Dowiedziałam się z nich o takich światach, o których nie miałam pojęcia. A moja ulubiona książka (ta „O człowieku…”), nie raz podnosiła mnie na duchu. Jest to kolejna wspaniała rzecz na tym świecie. Taka, która niekiedy bywa niedoceniania. Ale wiem też, że fanów książek jest bardzo wielu, co mnie niezmiernie cieszy. Jesteś jednym z nich?

TAGS
Powiązane posty
2 komentarze
  1. Odpowiedz

    Ewa

    27 czerwca 2020

    Od zawsze lubiłam czytać .Nawet więcej uznaje zasadę, że dzień bez czytania -to dzień stracony! Być może nie jest to mądre stwierdzenie, ale tak myślę. Bardzo mnie cieszy że moje dzieci szanują i lubią czytać a nawet więcej gromadzić książki.Martusiu te wymienione przez Ciebie oczywiście przeczytałam. Moje zainteresowania są bardzo różne i trudno wymienić te pozycje, które przeczytałam ale w wolnym czasie to zrobię

    • Odpowiedz

      Marta Maj

      28 czerwca 2020

      Super! Może innym czytelnikom wpadnie w oko jakiś tytuł przez Ciebie podany :). Zgadzam się, że każdy dzień powinien być ubarwiony czytaniem :).

Zostaw komentarz