Podróże naziemne

Leśna cisza – weekendowy wypad

Opracowała
w dniu
5 sierpnia 2020

Niedawno na pewnym spotkaniu z pracy przeprowadzaliśmy dla rozgrzewki warsztaty. Jednym z ćwiczeń na warsztatach było napisanie na kartce miejsca, w którym odpoczywasz. Na mojej kartce bez namysłów pojawił się LAS. Leśna cisza, szum drzew, śpiew ptaków i ciche stąpania zwierzaków to coś, co leczy moją strapioną miastem duszę. 

Wraz z moimi przyjaciółmi, którzy z wielką chęcią odpoczywają również w ten sam, spokojny sposób udaliśmy się niedawno do domku na drzewie. Domek znajduje się w środku lasu, w małej odległości nie ma żadnych domostw, mały miejscowy sklep znajduje się około 2,5 km od domku, natomiast większy około 3-4 km. Idealne miejsce na wyciszenie. 

Ale skąd ten domek?!

Gdy w pracy dopadają mnie momenty niepohamowanej chęci odpoczynku na łonie natury, zawsze ktoś wpada z jakimś pomysłem. Albo wszechświat sam podsuwa mi fajne miejsce na spędzenie wolnego czasu. Tym razem nie było inaczej.

Któregoś dnia mój kolega powiedział mi, że jego żona znalazła ciekawe miejsce, które wydaje się świetne na odpoczynek. Gdy je ujrzałam na zdjęciach, od razu się zakochałam! Stwierdziłam, że muszę się tam znaleźć w niedługiej przyszłości! Mateusz też ochoczo przystał na wyjazd w to miejsce.

Tego samego dnia razem z przyjaciółką planowałyśmy inny wyjazd, ale pokazałam jej również ten domek. Była już kolejna zakochana… Nie pozostało nic innego jak skontaktować się z właścicielem przybytku. Okazało się, że domek jest wolny w jeden jedyny lipcowy weekend, w który i nasza paczka może wyjechać. A więc było to przeznaczenie! Zarezerwowaliśmy i czekaliśmy na wyjazd z ogromną niecierpliwością 😉

Wyjazd do domku na drzewie

Wreszcie nadszedł ten dzień! Piątek, od razu po pracy wyjechaliśmy do Radziejowic w poszukiwaniu odpoczynku. Na przystanek wyjechał po nas przesympatyczny pan Piotr, który jest wspólnie z żoną właścicielem tego domku. Opowiadał, że oboje pochodzą z Warszawy, ale postanowili przeprowadzić się na wieś. Na początku mieli problem z przestawieniem się na spokojniejsze życie, ale teraz nie żałują decyzji. 

Gdy pan Piotr dowiózł nas na miejsce, naszym oczom ukazał się domek. Myślę, że nie tylko mi zaparło dech w piersiach! Wyglądał on bowiem jak spełnienie dziecięcych snów o zamieszkaniu w domku na drzewie. A w dodatku był gustownie wykonany, z zewnątrz jak i w środku. Zresztą zobacz sam:

No i jak, podoba Ci się? Bo mi bardzo się spodobał i sądzę, że to była moja pierwsza, ale nie ostatnia wizyta w tym miejscu. 

W domku były miejsca do spania, łazienka z kabiną prysznicową, malutki aneks kuchenny. Na górze był wspaniały taras, na którym leżeliśmy i patrzyliśmy w gwiazdy piątkowego i sobotniego wieczora. Pod domkiem był stolik i miejsce do posiedzenia (chociaż my z niego nie skorzystaliśmy). Na podwórku była altana, w której robiliśmy sobie grilla i siedzieliśmy przy ogniu. Graliśmy też w świetną wyjazdową (ale nie tylko wyjazdową) grę: Kim jestem? Gra polega na tym, że osoba przed Tobą wpisuje na kartce, kim jesteś, a Ty za pomocą pytań (np: Czy jestem kobieta? Czy nadal żyję? Czy jestem aktorką?), musisz siebie odnaleźć ;). Pełno śmiechu i wytężania umysłu. Polecam!

Leśna cisza w nocy

Noc w tamtym miejscu była zarazem piękna, jak i początkowo odrobinę straszna. Drzewa majaczące na wietrze, ciche pogwizdy, szelesty. Na dodatek, zaczęliśmy opowiadać sobie straszne historie. Czy to zasłyszane od innych osób, czy gdzieś przeczytane, czy będące wspomnieniami. Byliśmy jednak razem i jak to mówią „w grupie siła”, więc (przynajmniej ja) zasnęłam spokojnie. Spałam niewiarygodnie dobrze. Ale powiem Ci, że gdybym była sama, to raczej mój sen byłby bardziej czujny ;). 

Leśna cisza o poranku

Zbudziliśmy się wszyscy prawie w tym samym momencie. Po porannej higienie rozpoczęliśmy przygotowanie śniadania, które zjedliśmy na tarasie. Wspaniale było obudzić się i wyjść na świeże, leśne powietrze. Gdy spojrzałam do góry, widziałam wysokie sosny, które tańczyły tak, jak zagrał im wiatr. A gdy spojrzałam w bok, ujrzałam dzięcioła, który rytmicznie stukał swoim dziobem w drzewo. Cudownie!

A wiesz, co jeszcze było dla mnie piękne? To, że byłam w tym miejscu z moimi przyjaciółmi. Warto dzielić takie chwile. Każdy może zarejestrować coś innego i powstaje wtedy więcej wspomnień do opowiadania ;).

Śniadanie na tarasie jedliśmy długo, nieśpiesznie. Napawając się promieniami słonecznymi i wspólnym towarzystwem. 

Leśna cisza w ciągu dnia

W ciągu dnia to już nie była aż taka cicha ta cisza ;). Trochę śpiewaliśmy, graliśmy, śmialiśmy się, rozmawialiśmy. Gdy nastała chwila odpoczynku, bujaliśmy się na hamakach i huśtawce, leżeliśmy na kocach i leżakach. Spacerowaliśmy po okolicy, obserwując przyrodę wokół. 

 

Nie mam wiele zdjęć, bo nie po to też tam byliśmy, żeby robić zdjęcia ;). Ale dzięki tym kilku mam nadzieję, że łatwiej jest Ci wyobrazić sobie, jak tam było. 

Przemyślenia

Pomyślałam sobie, jakby to było znaleźć się tam samemu. Czy byłby trochę straszek, a jeżeli tak to ile czasu by mi towarzyszył? Czy potrafiłabym sama tam pozostać, nawet na weekend? Co bym robiła, będąc sama? 

Może kiedyś po samotnej wyprawie odpowiem na te pytania. Może byłoby to świetne miejsce na medytacyjny weekend/tydzień.  Na ten moment jednak bardzo cieszę się, że byłam tam z moimi bliskimi. Spędziliśmy czas, który był nam potrzebny, bo przecież na co dzień nie widujemy się tak często jak kiedyś. Byliśmy we własnym gronie, z daleka od zgiełku, spędzając czas aktywnie, ale i leniwie. 

Wpadłam też z moim Mateuszem na pomysł, by za jakiś czas samemu zbudować taki domek. Może nawet większy. A reszta przyjaciół byłaby naszymi sąsiadami! Cóż za wspaniała wizja. Może uda się ją ziścić. 🙂

Podsumowanie

Ostatni weekend pokazał mi już po raz kolejny, że nie potrzeba dalekich wypraw, żeby odpocząć w naprawdę ładnym miejscu. Jak również, to, że gdy występuje potrzeba i chęć wyjazdu, to zawsze znajdzie się odpowiednie miejsce. Takie, które zaspokoi pragnienia, które są konieczne do zaspokojenia w danym momencie. 

Polecam Ci serdecznie to miejsce na odpoczynek krótszy, czy dłuższy. Jeżeli poszukujesz chwili wytchnienia, w niewielkiej odległości od Warszawy, w pięknych okolicznościach natury i z daleka od ludzi, zainteresuj się domkiem na drzewie :). 

Z tego co wiem, obecnie Domek na drzewie w Radziejowicach jest wynajęty do końca sierpnia. Ale mimo to uważam, że warto byś o nim wiedział i pomyślał nawet w perspektywie jesiennej wyprawy. 🙂

Podobało mi się, więc zachwalam :). A może Ty byłeś w podobnym miejscu i chcesz się ze mną podzielić informacją? Nie krępuj się – wystarczy, że klikniesz tutaj.  

TAGS
Powiązane posty

Zostaw komentarz