Opowieści

Hipnoza regresyjna – sesja nr 1

Opracowała
w dniu
11 lutego 2021

Pamiętasz mój jeden z pierwszych wpisów na temat poprzednich wcieleń? Opisywałam tam, jak zaczęła się moja przygoda z tym zagadnieniem. Jakie książki wpłynęły na to, że jeszcze bardziej zainteresowała mnie hipnoza regresyjna. Jak również przedstawiłam Ci moją bardzo amatorską sesję regresyjną przeprowadzoną na Szymonie z pomocą jeden z książek. Dla odświeżenia tematu wklejam Ci link do tamtego wpisu LINK. 

Na tamten moment praktyczna hipnoza regresyjna była udziałem Szymona, a ja jedynie dowiadywałam się o niej w teorii. Wciąż i wciąż miałam niedosyt wiedzy. Czytałam książki. Dowiadywałam się o odkryciu życia pomiędzy życiami. O niezwykłych sesjach regresyjnych spisanych na łamach tych książek. Zapoznawałam się również z sesjami regresji zamieszczonymi na YouTube.

Wraz ze wzrostem wiedzy w tym obrębie, pojawiła się we mnie przemożna ochota poddania się sesji regresyjnej. Jednak z uwagi na to, że wiąże się to z wejściem w stan hipnozy, potrzebowałam do tego osoby godnej zaufania. A nie takiej z pierwszej strony internetowej.

Zgodnie z zasadą, że jeżeli czegoś bardzo potrzebujesz, to wszechświat często sam podtyka Ci to pod nos, pojawiła się taka osoba, polecona przez innego specjalistę, który wykonywał dla mnie oczyszczenie czakr. Była to Edyta.

Próby

Pierwsze moje podejście do praktyki miało odbyć się w zeszłoroczne wakacje. Napisałam do Edyty z prośbą o ustalenie terminu, ale w środku czułam jakiś niepokój. Tak jakby coś mi podpowiadało, że to jeszcze nie ten czas na poznanie kim byłam. W związku z obawami poddałam decyzję pod medytację. W jej trakcie nie usłyszałam za, ani sprzeciwu. Więc cierpliwie czekałam na jakiś sygnał. Nie musiałam długo czekać, bowiem tego samego dnia, podczas snu dostałam odpowiedź. Nie będę go przytaczać, gdyż jego metaforyczne znaczenie każdy może definiować na swój sposób, jednak dla mnie oznaczał on, że hipnoza regresyjna powinna poczekać.

Na obecnym etapie może wywołać negatywne skutki. Zgodnie z głosem intuicji, zadzwoniłam do Edyty i przekazałam, że obecnie rezygnuje z sesji i odezwę się gdy będę gotowa.

Następne podejście odbyło się w lutym 2021. I tym razem już skuteczne! Czułam wewnętrznie, że to jest już czas na ruszenie dalej. Pragnęłam wiedzy na temat samej siebie. Książki już mi nie wystarczały. Odezwałam się do Edyty i po kilkudniowym oczekiwaniu udałam się na sesję.

Nie miałam w sobie obaw takich jak poprzednio, że coś może wpłynąć na mnie negatywnie. Czułam, że to będzie dobry krok. Wiedziałam też mniej więcej, czego chcę się dowiedzieć, jakie tematy poruszyć i co mnie nurtuje w obecnych relacjach. Oczywiście, gdy została godzina do sesji, to pojawił się lęk. Ale był to lęk przed nieznanym i zrozumiałam go jako pozytywny, jako taki dreszczyk emocji.

Jak przebiegała sesja

Sesja odbyła się w gabinecie znajdującym się w starej kamienicy. Już samo wejście do niej cofnęło mnie w czasie. Szerokie schody z drewnianą poręczą prowadziły mnie w górę -właśnie tam, gdzie miałam się znaleźć. Na najwyższe piętro, gdzie czekały mnie wysokie, wejściowe drzwi, mieszkanie numer 13.

Wspólnie z Edytą weszłyśmy do mieszkania, gdzie znajdował się jej gabinet. Zdjęłam kurtkę, szalik, czapkę i podążyłam za Edytą w głąb mieszkania. Usiadłam wygodnie w fotelu. I wtedy opowiedziałam Edycie dlaczego chciałabym poddać się sesji regresyjnej.

Zaczęła mi wtedy opowiadać co nieco o regresji, o tym jak będzie wyglądała sesja, jak mogę się czuć, co ona zamierza zrobić i zakomunikować mojej podświadomości. Mówiła, że często jest tak, że osoby z naszej rodziny, bądź przyjaciele, ludzie, którzy są bliscy, często są z nami już kolejne życie. Będąc w swoim otoczeniu mamy za zadanie nauczyć się czegoś, coś przepracować, by wejść na wyższy poziom ewolucji duszy. Trzymamy się też razem, ponieważ jesteśmy sobie bliscy i w jakiś sposób ta nasza wspólna energia pragnie być blisko siebie. 

Kolejną ważną rzeczą, na jaką zwróciła mi uwagę Edyta przed sesją, było to, żeby te wydarzenia, które będę oglądać, traktować jako przeszłość. Coś, co już było i musiało się wydarzyć, by mnie czegoś nauczyć. Abym spróbowała oglądać je jak film w kinie, bez wielkich emocji. Ponadto, przekazała także, że jeżeli zobaczę coś z obiektywnego punktu widzenia złego, starała się tego nie oceniać. Informowała, że zazwyczaj bywa tak, że dusza, która doświadcza jakiegoś cierpienia, ma coś do odrobienia. Sama wybrała sobie dane życie, by pomogło jej w drodze ewolucji. Albo ma dług karmiczny względem swojego oprawcy. 

Edyta informowała mnie również, że czasami zdarza się, że w stan hipnozy nie uda się wejść. Może być to spowodowane wewnętrzną obroną przed nieznanym. Jak również, powiedziała mi, że gdy stan hipnotyczny uda mi się osiągnąć, to dalsze odczucia też mogą być różne. Każda osoba inaczej widzi przedstawiony świat, w inny sposób ukazują się detale, osoby, miejsca. U niektórych jest bardzo wiele szczegółów, u innych mało. Niektórzy widzą wyraźnie, inni nie do końca. Takie rozbieżności pojawiają się, gdyż podświadomość każdej osoby może otwierać się inaczej. 

Dobra, a teraz przejdźmy do meritum. 

Usiadłam wygodnie w fotelu, poduszkę podłożyłam sobie tak, żeby było mi wygodnie. Edyta zapaliła wysoką lampę, która dawała delikatne światło. Panował lekki półmrok. Na początek zamknęłam oczy, miałam się odprężyć i głęboko oddychać. Delikatny, miły głos Edyty prowadził mnie dalej w stan odprężenia. Zapadałam się coraz głębiej i głębiej. Aż w końcu odczuwałam, jakby moje ciało było bardzo ciężkie. Nadal byłam świadoma, ale zrelaksowana.

Wchodziłyśmy dalej i głębiej, zaczęłam schodzić po schodach w głąb mojej podświadomości. Później pojawiły się drzwi, przez które miałam przejść. Za nimi znajdowało się miejsce poza wszelkim czasem. I właśnie stamtąd rozpoczynała się moja wędrówka ku innym wcieleniom. Rozpoczęła się właściwa hipnoza regresyjna. 

Nie będę Ci opowiadała dokładnie o tym co widziałam i kim byłam, gdyż było to bardzo osobiste przeżycie. Jednak zdradzę Ci, że udało mi się ujrzeć moje dwa poprzednie wcielenia. W jednym byłam mężczyzną, w drugim kobietą. Wydaje mi się, że to gdy byłam kobietą, miało miejsce około XVIII wieku, natomiast to gdy byłam mężczyzną, było dużo, dużo wcześniej. Ale nie potrafię umiejscowić go w odpowiednim czasie. W obu wcieleniach widziałam osoby, które są ze mną w tym życiu- nie było ich jednak wiele. 

Sama sesja trwała 2,5 godziny. Była dla mnie dosyć intensywna, pod sam koniec nawet lekko rozbolała mnie głowa, ale gdy Edyta mnie wybudziła, czułam się odprężona. Edyta zauważyła, że w sesji ze mną wszystko przebiegało delikatnie i powoli. U niektórych osób właśnie jest tak, że w czasie sesji jest bardziej statycznie, natomiast później podświadomość otwiera się i ukazuje inne obrazy w czasie snu, albo w trakcie chwilowych przebłysków. 

Edyta poinformowała mnie także, że otrzymałam sugestię posthipnotyczną, by moja podświadomość pokazała mi więcej obrazów z tamtych ujrzanych żyć. Jak również, by pokazała mi dodatkowe połączenia między życiem obecnym a życiami poprzednimi. Na moment sesji pamiętam, że znalazłam dwa połączenia.

Edyta powiedziała mi jeszcze, że medytacja bardzo pomaga w odkrywaniu poprzednich wcieleń. Gdy umysł się wyłącza, następuje głębsze poznanie samego siebie. 

Z gabinetu Edyty wyszłam pełna ciekawości, czy ujrzę coś jeszcze podczas snu, albo tak nagle. Byłam i jestem ciekawa, czy uda mi się coś zobaczyć podczas medytacji. Ale nie jest to oczywiście główny powód, dla którego teraz medytuje ;). 

Przemyślenia po kilku dniach

Po pierwsze myślałam, że sama hipnoza regresyjna będzie wyglądała inaczej. Myślałam, że będzie jakieś wahadełko, albo taka spirala, w którą się będę wpatrywać. Tak wiem, może za dużo filmów się naoglądałam. No ale tak było. Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że hipnoza była procesem spokojnym, bez dziwnych dodatkowych akcesoriów. Dzięki temu ten mój lęk, o którym pisałam Ci wcześniej, całkowicie ustąpił. 

Po drugie, myślałam, że skoro medytuje i ogólnie obracam się w tym mindfullnesie to będzie mi łatwo wejść w stan hipnozy. A wydaje mi się, że łatwo nie było. Edyta mówiła mi, że im częściej umysł spotyka się z takim sposobem wyciszenia, tym szybciej w niego wchodzi. 

Po trzecie, myślałam, że to, co zobaczę, będzie wyraźne, detaliczne, dokładne. U mnie takie nie było. Widziałam głównie otoczenie, w jakim się znajdowałam, swój ubiór i wygląd oraz jedynie kilka osób, i kilka sytuacji. Może z czasem ujrzę więcej. 

Następną rzeczą jest to, że po wybudzeniu ze stanu hipnozy regresyjnej, to, co widziałam, wydawało się tak bardzo nierealne, że mój umysł zaczął zastanawiać się, czy to wszystko czasami nie jest jakiś kadr z filmu.  Czy sobie nie stworzyłam takiej projekcji, czy sobie zwyczajnie tego nie wymyśliłam? Ale z drugiej strony, słuchając mojej intuicji, dostawałam odpowiedź, że to było na prawdę. 

A zresztą, kto wie, co tak naprawdę jest prawdziwe? 

 

 

TAGS
Powiązane posty

Zostaw komentarz