Podróże do wnętrza

Działanie muzyki na duszę i ciało

Opracowała
w dniu
22 kwietnia 2020

We wpisie „Czy dbam o siebie? – chwila szczerej refleksji” wspominałam o muzyce o określonej częstotliwości, która pozytywnie oddziałuje na człowieka. W dzisiejszym artykule chcę rozwinąć ten wątek. Jakie jest działanie muzyki na duszę i ciało? Zastanów się przez chwilę jak muzyka, której słuchasz działa na Ciebie. Muzyka może wywołać wiele emocji, od ekstazy po płacz i smutek. Dlatego też warto dowiedzieć się o tym więcej. 

Uzyskane informacje

Pewnego razu przemierzając Internet, natknęłam się na artykuł dotyczący wpływu dźwięków o różnej częstotliwości, na nasz organizm. Znajdowały się tam informacje o częstotliwościach 174 Hz, 285 Hz, 396 Hz, 417 Hz, 528 Hz, 639 Hz, 741 Hz, 852 Hz, 936 Hz. Każda z tych częstotliwości miała wpływać na inny aspekt życia. Wymienię zgodnie z artykułem, jaki dźwięk, na co wpływa:

174 Hz – uwalnia od własnych lęków i traum. Oczyszcza aurę i uśmierza ból.

285 Hz – przyspiesza rozwój samoświadomości oraz leczy wszelkie formy dolegliwości fizycznych.

396 Hz – uziemia, umożliwia zamianę niekorzystnej energii w pozytywną. Ponadto, pozwala uwolnić się od strachu i poczucia winy stojących na przeszkodzie w realizacji celu.

417 Hz – dodawać ma pewności siebie i pomagać w akceptacji siebie oraz swoich słabości.

528 Hz – ta częstotliwość ma naprawiać nasze DNA, dzięki czemu zwiększy się nasza kreatywność.

639 Hz – pomaga w relacjach z innymi ludźmi.

741 Hz –  ma budzić intuicję. Oczyszcza ciało z toksyn, infekcji wirusowych i pomaga zmienić nawyki żywieniowe. Ponadto, otwiera na wyrażanie własnej opinii i pobudza kreatywność.

852 Hz – pobudza siły wewnętrzne i samorealizacji. Pozwala odnaleźć sens życia i prawdziwe ja.

936 Hz – ta częstotliwość ma pobudzić szyszynkę. Wskazane dla osób żyjących w stresie, mających problemy z bezsennością.

Historia częstotliwości 

Dalej, dowiedziałam się, że te dźwięki noszą nazwę częstotliwości solfeżowych. Tradycyjne znaczenie solfeżu, czyli metody i nauki czytania nut głosem nie ma nic wspólnego z powyższym założeniem. Porządek częstotliwości nie opiera się na żadnych faktycznych muzycznych czy akustycznych względach. Przedstawiony system powstał dzięki XI- wiecznemu teoretykowi muzyki Guido z Arezzo. Przypisał on 6 sylab nutom, które później nazwano skalą główną. Były to sylaby ut, re, mi, fa, sol, la. Sylaby te zapożyczył ze słów łacińskiego hymnu „Ut queant laxis”.

Propagatorami tego założenia są dr Leonard Horowitz oraz Joseph Puleo, którzy opracowali na ten temat książkę pt. „Healing Code for the Biological Apocalypse”. Opisują w niej, że dźwięki przedstawione powyżej są dla człowieka uzdrawiające. Natomiast były skrywane przed ludźmi, a znane były ludzkości od starożytności. Nie za bardzo się to zgadza, patrząc na czas powstania założenia, czyli XI wiek. 

Poszukiwałam dodatkowo artykułów naukowych potwierdzających wpływ tych częstotliwości w wyżej opisany sposób. Niestety, nie udało mi się takowych odnaleźć. Będę poszukiwała ich dalej.

Tymczasem dźwięków tych możesz posłuchać nawet na YouTube – sprawdź, czy na Ciebie w jakiś sposób oddziałują. Jednakże, jak zaobserwowałam, w nagraniach na YouTube dźwięki są zmieszane, nie występuje tam, tylko jedna częstotliwość. Nie wiem, czy mają one wpływ na obszary w ciele i psychice człowieka, które zostały przedstawione. Jednak myślę, że głównie zależy to od nastawienia osoby. Autosugestia działa znacząco na podświadomość, co w wielu przypadkach przynosi pozytywne skutki jak na przykład wykorzystanie placebo. 

Dalsze „kopanie”…

W toku dalszego przeszukiwania znalazłam liczne informacje na temat działania mis tybetańskich, mis kryształowych czy kamertonów na ciało. 

Misy i gongi tybetańskie

Za osobę, która jako pierwsza wprowadziła na rynek europejski masaż misami i gongami, uznaje się Petera Hessa. Odbywał on studia z zakresu muzyki medytacyjnej w Nepalu i Tybecie razem z muzykologiem Gertem Wegnerem. Po powrocie stworzył system oddziaływania dźwięków gongów i mis na harmonizację całego ciała. W Polsce znajduje się akademia imienia Petera Hessa, w której możesz nauczyć się masażu dźwiękiem. 

Brzmienie powyższych instrumentów oddziałuje w sposób leczniczy na człowieka. Bowiem, generują one dźwięki wywołujące głęboki stan relaksu. W jednej z informacji związanych z wpływem mis wyczytałam, że ich dźwięk zmienia częstotliwość fal mózgowych, powodując stan relaksacji, a nawet półsen czy stan medytacyjny. Misy mogą oddziaływać na współczulny układ nerwowy. Harmoniczne drgania dźwiękowe spowalniają oddech, pracę mózgu, serca oraz wytwarzają odruch relaksacyjny w ciele. 

Misy kryształowe

Kolejnym instrumentem wpływającym w podobnym stopniu jak misy tybetańskie na organizm ludzki są misy kryształowe. W Polsce nie są one jeszcze za bardzo znane, chociaż już coraz częściej widać je na rynku czy w użyciu osób zajmujących się tym tematem. 

Misy kryształowe zrobione są z czystego różowego kwarcu a do ich produkcji potrzebny jest piasek zwany „silica”. Piasek jest śnieżno – biały i występuje w USA. Misy kryształowe mają bardzo czystą formę.

Dzięki temu, że ludzkie ciało również zbudowane jest z kryształów, świetnie harmonizuje się z dźwiękiem mis. Kryształy ludzkie zmagazynowane są głównie w kościach i zębach, jest to na przykład wapń. Dźwięki tych mis działają szczególnie silnie na kościec ludzki. Lecz również, wnikają głęboko w układ nerwowy, układ krwionośny. Działają na pole elektromagnetyczne wokół nas (aurę), oczyszczając ją oraz wpływają na czakry. 

Ciekawostka

Dr Mitchell Gaynor, były dyrektor Onkologii i integracyjnej medycyny na Strang-Cornell Cancer Prevention Center w Nowym Jorku przeprowadził badania nad wpływem dźwięków mis kryształowych na komórki nowotworowe. Za pomocą swoich badań udowodnił, iż komórki takie można rozbić za pomocą odpowiednich dźwięków. Wykorzystywał te metody na swoich pacjentach, którzy dzięki temu odczuwali polepszenie stanu zdrowia. A nawet, obserwowano zanik guzów. Dr Gaynor w trakcie badań sprawdził, że muzyka może wpływać na zmianę fal mózgowych. Spokojna muzyka, jak na przykład taka, która wydobywa się z mis, wywoływała zmiany fal mózgowych na fale alfa i theta. Fale te są obecne w stanie relaksacji oraz medytacji, hipnozy czy transu. Poza tym, że dr Mitchell Gaynor był lekarzem, był również zwolennikiem naturalnych sposobów dochodzenia do zdrowia. 

Tak więc, zarówno misy tybetańskie jak i kryształowe miały wpływać pozytywnie na organizm. Cóż, nie pozostało mi nic innego niż doświadczyć tego na sobie! 

Dowiedziałam się, że jest kilka możliwości opływania w dźwiękach. Jedną z możliwości jest koncert, na którym słuchamy mis i gongów oraz wielu innych instrumentów oddziałujących na wyobraźnię. 

Koncert mis

Razem z moim bratem, Szymonem postanowiliśmy uczestniczyć w takim koncercie. Był to listopad 2019 r. Nie pamiętam, w jaki sposób natrafiliśmy na ten konkretny koncert ale wydaje mi się, że poprzez wydarzenie na Facebooku. W każdym razie grać mieli dla nas EiR Gong w szkole jogi na warszawskim Żoliborzu.  

Według informacji zawartych w wydarzeniu na Facebooku mieliśmy ubrać się wygodnie, zabrać ze sobą matę, koc i wodę. Koncert miał odbyć się na leżąco! Zrobiliśmy, tak jak polecono i owego listopadowego wieczoru udaliśmy się na koncert mis i gongów. 

Szymon poinformował, że podchodził do tego dość sceptycznie. Jego początkowe uczestnictwo wynikało głównie z ciekawości oraz sympatii do wysokich dźwięków. Ja również byłam ciekawa swoich odczuć w czasie trwania koncertu, jednakże trochę wierzyłam w przeczytane wcześniej zagadnienia i szłam tam z pozytywnym nastawieniem. 

Przebieg koncertu

Sala, na której miał się odbyć koncert, nie była duża. Z uwagi na sposób odbywania się koncertu, czyli na leżąco, zmieściłoby się tam około 20 osób. Nas, uczestników, było łącznie około 10 osób. Rozłożyliśmy z Szymonem maty. Zanim zaczął się koncert, Ewa z EiR Gong zaproponowała, byśmy przespacerowali się po macie z kamyczkami, która miała pobudzić krążenie w ciele. Tak też zrobiliśmy. Uczucie chodzenia po takiej macie to dziwne połączenie bólu z przyjemnością. 

Gdy już położyliśmy się na naszych matach i owinęliśmy kocami, otrzymaliśmy instrukcję. Jeżeli przyszliśmy tutaj z jakąś intencją, to był to właśnie moment na pomyślenie o niej. Nie miałam żadnej przyszykowanej intencji, ale wpadła mi do głowy myśl, której się przytrzymałam. Szymon powiedział mi później, że intencję wymyślił sobie już wcześniej. 

Ewa i Rafał z EiR Gong wyłączyli światła, w rogach sali porozpalali świeczki. Rozpoczął się koncert. Na początek dało się słyszeć różne odgłosy natury, od deszczu i morza po żabę i świergot ptaków. Wszystko przy pomocy instrumentów.  Słychać było delikatne i mocniejsze uderzanie w gongi. Dzwonki koshi oraz inne, podobne w wyglądzie do małych talerzy perkusyjnych. W międzyczasie słychać było głos Ewy, zapraszający do rozluźnienia ciała. 

Między naszymi ciałami od czasu do czasu chodził ktoś z instrumentem (nie wiem kto, bo miałam zamknięte oczy), dzięki czemu każda osoba odczuć mogła bardzo bliski kontakt z dźwiękiem. Ja najbardziej odczułam kontakt z misą tybetańską, dźwięk był prowadzony wzdłuż całego ciała. Czułam lekkie drgania na ciele. Podobało mi się to.

Koncert trwał około 2 godzin. Później można było pozmawiać z Ewą i Rafałem na temat instrumentów. Dotknąć akcesoriów grających, spróbować wydobyć z nich dźwięk. EiR Gong przekazali także, że ze swojego doświadczenia mogą powiedzieć, że intencje spełniały im się po 40 dniach od koncertu. Za każdym razem upływała ta sama ilość dni. Ciekawa byłam, czy w naszym przypadku też tak będzie. 

Odczucia

Na początek przedstawię odczucia Szymona. Jak wcześniej wspomniałam, był do tego sceptycznie nastawiony. Jednak zmienił zdanie gdy nad jego głową rozbrzmiały dzwoneczki. Poczuł wtedy, jak całe jego ciało przeszywa dźwięk i jak go to odczucie rozluźnia. Powiedział później, że od 2 lat nie czuł się tak zrelaksowany, jak w trakcie tego koncertu. Mówił, że nie spał, raczej był w stanie czuwania. A przed oczami przedstawiały mu się obrazy z dzieciństwa. W późniejszym czasie zauważył wzrost kreatywności oraz łatwość pojawiania się nowych pomysłów.

Moje odczucia były trochę podobne. Również poczułam, że dźwięki wpływają znacząco na moje ciało. Czułam się rozluźniona i spokojna. Dwie godziny koncertu upłynęły mi bardzo szybko. Z kolei mi, przed oczami pojawiały się różne kolory. Najbardziej przebijał się niebieski, co na ten moment łączę z kolorem czakry gardła. 

Zarówno mi jak i Szymonowi spodobała się ta forma relaksu. Dlatego też, w kolejnym miesiącu udaliśmy się na następny taki koncert.

Intencje

Czy spełniły się nasze intencje? Te z pierwszego koncertu tylko po części. Może nie były odpowiednio sprecyzowane. Przed drugim koncertem oboje mieliśmy dopracowane intencje. Szymon przekazał, że jego spełniła się, nawet w takim stopniu w jakim się nie spodziewał. A moja? Cóż, piszę teraz do Ciebie jako Korespondent Pokoju więc śmiało mogę powiedzieć, że się spełniła. 

Tak jak w przypadku dźwięków solfeżowych, dźwięki uzyskiwane za pomocą mis czy gongów wpływają na ciało w sposób transformujący tylko gdy osoba tego chce. Jest ciekawa i daje wyciszyć się swojemu ewentualnemu sceptycyzmowi (jak w przypadku Szymona). Na pewno, bez dwóch zdań, jest to bardzo fajne przeżycie, które polecam każdemu. I nie ważne, czy chce coś zmienić w swoim życiu dzięki dźwiękom. Warto próbować różnych form relaksacji, by wyciszyć swój umysł, by odpocząć. A być może gdy spróbujesz to Twoja intencja również się spełni? 

 

Źródła:
1. https://www.myslczlowieku.pl/czestotliwosci-solfezowe/
2. https://rationalwiki.org/wiki/Solfeggio_frequencies
3. „Świetlisty człowiek. Wtajemniczenie we współczesne uzdrawianie.” Ryszard Roman Ulman, Wydawnictwo ATEA, Warszawa 2002
4. https://akademiaducha.pl/tag/misy-tybetanskie/
5. https://dzwiecznebzdury.wordpress.com/2019/01/20/solfeggio-czesc-urojona/
6. http://www.krysztalowyportal.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=3&Itemid=104
7. https://www.facebook.com/EiRGong/
TAGS
Powiązane posty
4 komentarze
  1. Odpowiedz

    Ewa

    25 kwietnia 2020

    Gratuluję!!Świetny temat!Uwielbiam muzykę chociaż przyznaję nie każdą ,ale nie sądziłam że ma taki wpływ na człowieka.Jeśli będę miała możliwość chętnie wybiorę się na taki koncert.Martek jeszcze raz brawo!!!!!

    • Odpowiedz

      Marta Maj

      17 maja 2020

      Może się wspólnie wybierzemy? 🙂

  2. Odpowiedz

    Mateusz Hyla

    7 maja 2020

    Fajny artykuł. Pozytywnego wpływu muzyki na zdrowie zauważyłem już dawno temu. Kiedyś grałem na pianinie i to mi bardzo pomagało psychicznie.

    Teraz często słucham muzyki na Spotify. Bardzo mi się podoba to że co tydzień mam tam nową playliste Discover Weekly z muzyką w moim guście :-).

    Słucham jeszcze muzyki z aplikacji Calm (https://www.calm.com/) na iPhonie. Pomaga mi w zasypianiu oraz jak jestem zestresowany.

    Tak więc muzyki warto słuchać, zwłaszcza tej leczniczej i uspokajającej.

    Pozdrawiam :-).

    • Odpowiedz

      Marta Maj

      17 maja 2020

      Masz rację Mateusz! Warto też, słuchać muzyki na żywo, ponieważ wtedy ma jeszcze większe oddziaływanie na ciało – jak sam zauważyłeś, grając na pianinie :).
      Pozdrowienia!

Zostaw komentarz