Dobre rozmowy

Rozmowa z dobrym stand – uperem

Opracowała
w dniu
29 kwietnia 2020

Pomysł wywiadu z Kubą wpadł zupełnie nieoczekiwanie. Przed startem bloga, Kuba zapytał, o czym on będzie i podszedł do tematu bardzo entuzjastycznie. Pomyślałam wtedy, że ciekawie byłoby porozmawiać ze stand – uperem na temat dobra. Zaprezentowałam Kubie moją ideę, on ją zaakceptował i tak oto przedstawiam Ci naszą rozmowę: Korespondent Pokoju w rozmowie z dobrym stand – uperem.

Rozmowa odbyła się za pomocą komunikatorów, ponieważ w tym momencie trudno było mi jechać do Gdańska, albo Kubie do Warszawy. Mimo to, wywiad uważam za udany, a spotkanie na żywo jeszcze zdążymy nadrobić! 

KP: Korespondent Pokoju

K: Kuba

KP: Kuba, może na początek opowiesz coś o sobie? 

K: Cześć. Na początek chciałem Ci Marta bardzo podziękować za zaproszenie.

Nazywam się Kuba Dąbrowski. Mam jeszcze 26 lat i pochodzę z małej, ale jakże pięknej miejscowości- Podkońce. Od kilku lat mieszkam w Gdańsku. Jestem komikiem i stand-upem zajmuję się od października 2015 roku.

Tu wypadałoby się trochę pochwalić… A więc występuję w sumie po całej Polsce. Miałem też dwie trasy na obczyźnie, a konkretnie w Anglii i Szkocji. Byłem też gospodarzem kilku scen komediowych m.in. w Gdańsku i Warszawie. Przez pierwsze 2 lata stand-up traktowałem jako hobby, jako ucieczkę od codzienności i nadzieję, że można żyć inaczej niż dotychczas. Zawsze kombinowałem tak jak Pan Ferdynand Kiepski, żeby się nie narobić, a zarobić 🙂 Po dwóch latach stand-up stał się moim sposobem na życie, co nie oznacza, że zrezygnowałem ze zwykłej pracy. Pracuje na etacie, ze względu na stały dochód, ale i też dlatego, że etat uczy dyscypliny.

 KP: No to już nie taki laik z Ciebie w tej branży. A czy mógłbyś przybliżyć mi oraz czytelnikom, czym właściwie jest stand-up?

K: Stand-up to  forma komedii scenicznej, w której uczestniczy jedna osoba. Po prostu wychodzimy na scenę i staramy się rozbawić publiczność. Chociaż myślę, że w obecnych czasach nie trzeba nikomu tłumaczyć, czym jest stand-up, ponieważ jest mnóstwo materiałów/filmików w internecie.

KP: Zgadzam się, jest mnóstwo takich materiałów, ale zawsze warto dowiedzieć się u źródła.
Działasz w obszarze rozrywkowym i zawodowo rozśmieszasz ludzi. Zastanawiam się, jak to jest wywoływać uśmiech na ustach tylu osób równocześnie? 

K: To najlepsze uczucie na świecie :)!

Piszę sobie coś na kartce w domu, potem chodzę i gadam do siebie, co z boku może wyglądać dosyć dziwnie i kombinuje. „A może za długi ten żart, może za ostry, może tu podnieść ton głosu, tu obniżyć, może zrobić jakąś minę do tego”.

Potem wychodzę na scenę i ludzie się z tego śmieją. To jest piękne dawać ludziom radość. Jeszcze wartościowa jest dla mnie ta świadomość, że  nawet jak ktoś miał zły dzień, bo na przykład się wkurzył w pracy, pokłócił się z dziewczyną/chłopakiem, my komicy jesteśmy w stanie takiej osobie jeszcze tego samego dnia dać uśmiech i chwilę zapomnienia.

KP: Pięknie powiedziane. Czy przypominasz sobie jakąś konkretną sytuację?

K: Szczególnie pamiętam jedną taką sytuację. Występowałem w Łodzi, to była impreza plenerowa. Schodzę ze sceny i podbija do mnie młoda dziewczyna i mówi, że miała totalnie zły dzień, bo pokłóciła się z mamą i straciła pracę. Była załamana, a koleżanka wyciągnęła ją wręcz siłą na stand up.  Podziękowała mi, że mogła na chwilę zapomnieć o tym wszystkim, nabrać siły i dystansu do swojej sytuacji. Przytulas i uśmiech… coś pięknego.

KP: No dobrze, skoro już się trochę rozgrzaliśmy, to może powiesz mi teraz, czym jest dla Ciebie dobro?

K: Czym dla mnie jest dobro? Hmmm… to ciężkie pytanie i pewnie nie będę oryginalny w odpowiedzi. Ujmując najprościej dobro dla mnie to bezinteresowny uczynek dla drugiej osoby, który sprawi, że ona poczuje się lepiej. Bezinteresowna pomoc, bez oczekiwania czegoś w zamian.

KP: Pozostając w temacie bezinteresowności, na początku występowałeś pro bono? Czy to było inne uczucie niż teraz? 

K: Czułem się tak samo jak teraz. Głównie robię to dla radochy i obiecałem sobie, że jeśli kiedyś przyjdzie taki dzień, że nie będę odczuwał przyjemności z występowania, to zrezygnuje. No ale na to się nie zapowiada 🙂 Wiesz, marzeniem każdego jest robić to, co się kocha i móc się z tego utrzymać, wtedy czujesz wolność, wtedy praca przestaje być pracą.

KP: No to teraz ciekawskie pytanie. Czy aktualnie też prowadzisz jakieś darmowe występy dla publiczności? A jeśli tak to jakie?

K: Tak nadal występuję za friko, to nic nadzwyczajnego. Są wieczory, gdzie testujemy materiał tzn. open mic’ i  to też jest świetna sprawa. Mało tego, w Gdańsku w ukochanym klubie 107 co miesiąc wraz z 7 komikami testujemy nowy materiał, gdzie całkowity dochód z biletów jest przeznaczony na cele charytatywne. I co? I tam bawię się najlepiej, bo mamy pakę dobrych ziomów komików, jest stała publika, która nas zna od kilku lat, a właściciele lokalu pokazują, jak pięknie można współpracować. Zresztą polecam wszystkim, jak będziecie w Gdańsku, koniecznie wbijcie na piwko i najlepszego hamburgera, jakiego jadłem do 107 🙂

KP: Super z waszej strony, że wspieracie cele charytatywne, a przy tym rozbawiacie ludzi! Już wcześniej poniekąd odpowiedziałeś mi na pytanie, które teraz Ci zadam. Jednak, gdybyś miał w jednym zdaniu powiedzieć mi, czym jest dla Ciebie dobry uczynek…

K: Z mojego punktu widzenia, dobry uczynek jest wtedy, gdy wywołasz uśmiech na twarzy drugiej osoby. Szczery uśmiech wyraża miliard słów.

KP: No to były dwa zdania… ale krótkie. Więc uznam ;). A czy sądzisz, że dobry uczynek może być altruistyczny?

K: Nie rozumiem słowa „altruistyczny”… nie no żartuje, sprawdziłem w Wikipedii :). Dla mnie nie może tylko musi być altruistyczny, inaczej to ciężko nazwać go dobrym uczynkiem.

KP: Skoro już krążymy wokół tematu dobrych uczynków, opowiedz mi o jakimś, który ostatnio zrobiłeś. Jakie miałeś odczucia po jego wykonaniu? Czy przychodziły jakieś myśli? Jeśli tak, to jakie.

K: Kurde… nie lubię się tak chwalić :).

Często coś robie bezinteresownie. Podrzucę koleżankę z królikiem do weterynarza, a to pomogę komuś nieść ciężkie siaty z zakupami. Nie czuję wtedy nic szczególnego, bo uważam, że to normalne. Jak to ktoś kiedyś powiedział „jeśli wymagasz czegoś od ludzi… zacznij od siebie”. Nie będę się teraz przedstawiał tu jako anioł stróż wszystkich ludzi, bo taki nie jestem. Mam oczywiście gorsze dni, gdzie nie mogę na nikogo patrzeć i najchętniej bym otworzył okno i krzyknął „walić Was wszystkich”. Chyba każdy tak ma. Grunt to mieć dystans czasem do swojego życia. Ale dobra, bo zszedłem z tematu.

Opowieść

Przypomniała mi się jedna sytuacja z dobrym uczynkiem, która zapadła mi w pamięci. Poprzednia zima, – 5 stopni na dworze. Idę do pracy i przechodzę przez przystanek tramwajowy. Obok przystanku siedzi bezdomny. I tu chciałem zaznaczyć, że ten gość nie wyglądał na żula, tylko naprawdę na bezdomnego. Siedział po turecku z kartonem i napisem „Proszę o coś ciepłego do picia”. Szczerze mówiąc… nie ruszają mnie takie akcje, raczej mam podejście „gościu weź się, ogarnij, jest dookoła tyle pracy, możesz coś zrobić ze swoim życiem”. No ale wtedy coś mnie ruszyło. Chyba najbardziej to, że przechodziło obok tego typa chyba ze 100 osób i nikt nie zwrócił na niego uwagi. Myślę sobie „muszę mu jakoś pomóc, chociaż na chwilę”. Rozejrzałem się dookoła czy jest, gdzieś blisko jakaś kawiarnia czy coś w tym stylu. Burger King- tak! Poszedłem po kawę i hamburgera. Dałem mu i widziałem z jednej strony małą wdzięczność, a z drugiej dziwne spojrzenia ludzi w stylu „naiwniak, kupuje żulowi żarcie”. Odwróciłem się z taką mini radością i spotkałem się ze wzrokiem gościa ekskluzywnie ubranego. No jakiś „korposzczurek” albo coś w tym stylu. Powiedział wtedy do mnie:

– Widziałem wczoraj, jak ten gość leżał pijany,

Odpowiedziałem z uśmiechem:

– Może i tak. Gwarantuje Panu, że to nie była wóda i zakąska.

I poszedłem. Wiem, że to niewiele, ale też spieszyłem się do pracy, więc niewiele więcej mogłem zrobić.

KP: Wiesz co, wydaje mi się, że dla tego bezdomnego mężczyzny i tak zrobiłeś bardzo dużo. Przede wszystkim, że tak jak wspomniałeś, dla większości ludzi był on niewidzialny.
Mam kolejne pytanie, a brzmi ono czy łatwiej jest Ci przypomnieć sobie dobry, czy zły uczynek, który wykonałeś? I jak myślisz, z czego wynika ta zależność?

K: Myślę, że w naturze człowieka niestety siedzi więcej wspomnień co do złych uczynków. Z czego to wynika? Chyba z tego, że ciągle gdzieś się spieszymy, że ciągle czegoś nam mało. Ma to też oczywiście pozytywne skutki, ale przez ten pęd zapominamy o drobnych, dobrych rzeczach. Obecna sytuacja, mam na myśli kwarantannę spowodowaną koronawirusem, pokazuje, że ludzie zaczynają doceniać takie proste rzeczy, których nie doceniali wcześniej, jak na przykład, zwykły spacer po lesie czy parku.

Też często otaczamy się ludźmi, którzy prędzej wypomną nam jakąś wtopę niż dobry uczynek. To smutne trochę, ale nie ma co narzekać 🙂 Jeśli chcesz zmieniać świat, zacznij od pościelenia łóżka z rana czy zrobienia śniadania najbliższej Ci osobie. Proste rzeczy, które pozytywnie Ci ustawiają dzień.

KP: Ostatnie pytanie. Co dobrego dziś widziałeś?

K: Co dobrego dziś widziałem? Wypadek czołowy 🙂 genialna stłuczka. Oczywiście żartuję. Cena gazu na Orlenie, oby tak dalej.

KP: Kuba, Ty mi dziękowałeś na początku, ja Ci podziękuję na końcu! Cieszę się, że znalazłeś czas na rozmowę ze mną. Mam nadzieję, że niebawem uda nam się porozmawiać na żywo!

K: Ja też. Pozdrawiam! 

PS. Daj znać, jak spodobała Ci się tak rozmowa 🙂 W komentarzu lub za pomocą formularza kontaktowego. Ponadto, zapraszam w imieniu Kuby na jego:

Fanpage na Facebooku oraz Instagram.

Do mnie osobiście, humor Kuby trafia. Dlatego też z całego serca polecam gdy chcesz uronić kilka łez ze śmiechu :).

A oto Kuba:

 

TAGS
Powiązane posty

Zostaw komentarz